Rozmawiałem z moją ex na tematy „tabu” na naszych pierwszych randkach

moja ex i tematy taboo

Jest tak wiele rzeczy o sobie, że moi bliscy powiernicy radzili, nie, błagali mnie, żebym nie wspominał o moich randkach. Mam dość duże usta, więc nie jest mi obce wyrzucanie informacji ale warto przeczytać najlepsze sex opowiadania erotyczne, a potem leżenie w nocy, zastanawiając się, dlaczego kurwa powiedziałem swojej randce, że po obejrzeniu „Uraza” spałem z włączonymi wszystkimi światłami do 11 klasy (a czasami nadal to robią).

Zawsze mi mówiono, że uczciwość jest najlepszą polityką w każdym aspekcie życia poza randkami. Zastanawiałem się więc, czy moglibyśmy stworzyć silniejsze połączenia i uzyskać mniej fałszywych alarmów, gdybyśmy zdecydowali, że nie ma czegoś takiego jak TMI? Aby to przetestować, postanowiłem przekraczać granice moich randek, dzieląc się brudem, którego nigdy wcześniej nie chciałem, aby ktoś użył go do ukształtowania pierwszego wrażenia o mnie.

Moja historia randkowa


Pierwsza z moich trzech randek była w kinie – nie było to najlepsze forum do wzajemnego poznania się – więc wiedziałem, że muszę spakować wiele informacji w krótkim czasie, jaki mieliśmy podczas spaceru z metra do teatru. To był mój pierwszy raz, kiedy spotkałem Josha *, więc oboje przyszliśmy z czystymi kartami, a ja zacząłem malować moje opowieściami o letnich romansach, nieudanych rozstaniach i byłych. Mimochodem wspomniałem, że wyszedłem ze związku sześć miesięcy temu, a potem dodałem: „właściwie to skończyło się bardzo źle”.

„ OK, jedziemy tam”, zaśmiał się. I och, poszliśmy tam.

Stałem się szybkim machiną faktów, wypluwającą historie o mojej historii randek, o które nikt nie prosił. Był bardzo otwarty na rozmowę kierującą się na byłe terytorium, co wydaje mi się normalne, kiedy wychodzisz z kimś, kto rozumie, że oboje szukacie związku. Nie był jednak tak zachwycony, gdy zaproponowałem mu, że pokażę mu niektóre z ostatnich wiadomości tekstowych między moim byłym a mną.

taboo na pierwszej randce

„To dość dziwne” – powiedział. I rzeczywiście tak było. Niemniej jednak przewijałem akapit po akapicie, wyjaśniając, co się stało i opisując teksty po drodze. Jakby tego już nie było za dużo, zebrałem również konta w mediach społecznościowych wszystkich moich byłych chłopaków i szczegółowo opisałem każde z nich. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że niedługo potem straciłem Josha. Kiedy w końcu zapytałem go, jak zakończył się jego ostatni związek, powiedział tylko, że „to było wzajemne”. Żadne dalsze szczegóły, które oczywiście sprawiały, że wszystko, co przed chwilą udostępniłem, nie wydawało się o wiele bardziej przesadzone. Po filmie powiedział, że jest zmęczony i nazwał siebie Uberem. Kiedy później tego wieczoru napisałem do niego SMS-a z pytaniem, czy wrócił do domu OK, nie odpowiedział. Nie wiem, co go bardziej odstraszyło: to, że wciąż śledzę wszystkich moich byłych na Instagramie lub że wszyscy wyglądają jak on.

Moje zdrowie psychiczne


Na drugiej randce miałem więcej czasu na zanurzenie się w przeszłości, ponieważ byliśmy już na dwóch drinkach i nie mieliśmy innego miejsca. Po omówieniu podstawowych wstępów zrobiłem skok wiary i zadałem dość dziwne pytanie: „Więc co cię smuci?” Prawie zakrztusił się piwem. „Na przykład, jaka była ostatnia rzecz, która sprawiła, że ​​płakałeś?” Opracowałem. I tak, absolutnie brzmiałam jak szalona dziewczyna o marzeniach pixie z komedii romantycznej z lat 90. w jej najgorszym wydaniu.

„Uh, płakałem podczas„ Call Me By Your Name ”.”

Moja pierwsza myśl? Albo kłamał, albo był zahamowany emocjonalnie – ten film wyszedł rok temu – i nie jestem pewien, co jest gorsze. Powiedziałem coś w rodzaju: „Cały czas płaczę. Płakałem wcześniej, kiedy zobaczyłem staruszkę w metrze, ponieważ zdałem sobie sprawę, że jedno z nich prawdopodobnie wkrótce umrze, a drugie zostawi w spokoju. Dla przypomnienia, to nie było kłamstwo, a płacz w pociągu L to rytuał przejścia dla każdego mieszkańca Nowego Jorku.

Zacząłem wyjaśniać, jak widok mojej babci opłakującej stratę dziadka kilka lat temu, przez kolejne miesiące napełniał mnie egzystencjalnym lękiem. I jak to, wraz z rozwodem mojego rodzica i kilkoma innymi kryzysami osobistymi w tym samym czasie, skłoniło mnie do szukania leczenia na depresję. Milczał, nigdy nie wtrącał się podczas mojego monologu ze smutną dziewczyną. Myślałem, że uda mu się odebrać telefon alarmowy i nigdy nie wróci, ale kiedy się otworzyłem, zaczął też mówić o swoim zdrowiu psychicznym. Powiedział mi, że zwykle nie otwiera się na ludzi, zwłaszcza nieznajomych, ale tak naprawdę odświeżające było pominięcie małej rozmowy. Stamtąd nasza randka zmieniła się w sesję quasi terapii.

I chociaż cieszyłam się, że nasza randka odwróciła się od serca do serca, wszelkie istniejące napięcie seksualne zniknęło w chwili, gdy przyłapałam go, jak szarpie swojego martwego psa z dzieciństwa.

Moje życie w gimnazjum


Moja ostatnia randka była z Henrykiem *, z którym spotykałem się dwa razy wcześniej, więc wiedział już, że jestem swego rodzaju dziką kartą, jeśli chodzi o rozpoczynanie rozmowy (jak wspomniano wcześniej, już za dużo wiedział o moim strachu przed ciemnością) . Aby więc przesuwać granice, sporządziłem listę rzeczy, których nigdy nie chciałbym, aby ktokolwiek się o mnie dowiedział. Nic dziwnego, że te rzeczy należały do ​​szerokiej kategorii, którą nazywam „kim byłem w gimnazjum”. Nie tylko regularnie tworzyłem statusy na Facebooku, cytując teksty Taylor Swift („Romeo zabierz mnie gdzieś, gdzie możemy być sami”, czy ktoś?), Ale także robiłem zdjęcia MySpace w bluzie z kapturem Abercrombie, robiąc kacze usta i unikając znaków pokoju z ukosa. Byłem dzieckiem z plakatu tragedii, która była wczesną kulturą.

Aby uniknąć zaniżania wartości, przygotowałem materiały archiwalne – zdjęcia siebie na koncertach Hannah Montana, zrzuty ekranu ze starych statusów na Facebooku i mentalną listę moich starych nazw ekranowych AIM (tak, zarejestrowałem znak towarowy horsemaster720). Jak więc poradziłem sobie z tym wszystkim w płynny i bezproblemowy sposób? Ja nie. Zamiast tego „przypadkowo” otworzyłem telefon na starym zdjęciu na Facebooku i zapytałem Henry’ego, czy jest fajny w gimnazjum i liceum. Niestety był. Uprawiał sport, miał dziewczynę i był najlepszy w swojej klasie. Ja natomiast spędzałem weekendy, publikując zdjęcia smutnych dziewczyn na Tumblrze. Opisał mnie jako „dziewczynę z kanału Disneya, ale bardziej emo”, co było, szczerze mówiąc, dość solidną oceną charakteru. Tymczasem jedyną krępującą rzeczą, jaką mógł mi o sobie powiedzieć, było to, że nie był na jednym, ale na dwóch koncertach w Linkin Park. Obiecałem mu, że zabiorę jego sekret do grobu, przysięgę, którą wyraźnie złamałem, gdy teraz opowiadam go internetowi. Ale pomimo tego, że ujawniłem wszystkie najgorsze strony o sobie, Henry czekał na kolejnego drinka, a nawet powiedział mi, że to wszystko sprawiło, że bardziej go pociągałem (prawdziwy bohater). W tym tygodniu znów się spotykamy i tym razem obiecał mi pokazać żenujące zdjęcia.

Myślę, że zbyt często grzęźniemy w tym, co zakładamy, że są oczekiwaniami naszej randki. Czas każdego jest cenny, więc oderwanie się od small talk i dotarcie do samego serca jest – do pewnego stopnia – cenione przez obie strony. Osobiście wolałabym wcześnie przekonać się, że moja randka nienawidzi jego mamy, niż dać się zaślepić dramatowi podczas jego dorocznego zjazdu rodzinnego. Podczas tych trzech randek dowiedziałem się, że warto być bardziej otwartym i zobaczyć, do czego to prowadzi, zwłaszcza jeśli rezultatem jest bardziej szczera i otwarta dyskusja z obu stron. Może jednak następnym razem pominę zdjęcia z moich lat niedojrzałych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *